| madegravityblog - archiwum: Never and ever... |
| Strona główna |
Never and ever...NIGDY - tak często używałam tego słowa... nadużywałam... Myślałam i człam, że nigdy, że nie ma szans. A teraz? Łapię się na tym, że to moje "nigdy" właśnie sie dzieje. To co miało nigdy się nie wydarzyć stało się już tysiąc razy przez ten krótki czas. A może i więcej. I co mi z tego? Nie ma rzeczy które nigdy się nie wydarzą. Bo co stoi na przeszkodzie, żebym spotkała Brada Pitta? Dlaczego to ma się nigdy nie wydarzyć? Czemu od razu skazywać coś na niepowodzenie? Skoro "on" mógł mi to udowodnić to czemu ja sama nie mogę sobie "zaufać"? Powiedzieć, że mocno wierzę i tak się stanie. Chciałoby się napisać, że już nigdy nie powiem nigdy. Ale nie zrobię tego. Chcę przestać mówić "nigdy" i chyba powoli wyrzucam to słowo z własnego słownika pojęc codziennego użytku. Co za tym idzie uświadomiłam sobie kruchość własnych planów. Postanowiłam zawsze starać się zostawić sobie jakiś plan B, furtkę zapasową, tylne wyjście. Nie zakładać, że miłość nigdy się nie skończy, że na pewno skończę studia. Do życia należy podchodzić z dystansem i zdać sobie sprawę, że nic nie dzieje się nigdy... madegravity 2007-03-10 21:32:32 skomentuj (1) |