księga go�ci


2007
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń


Warto poznać...
Najlepsza polska strona o Bathory wiadomo, jak Maciek coś zrobi to najlepiej :D

Cała ja... czyli gdzie można znaleźć moje fotki...
Moja radosna fotograficzna twórczość ^^
Jak wyglądam...
Kolejna porcja mojej powierzchowności

Kontakt
kom: 0697 666 646
mejl: y_risha@yahoo.com
gg: 3171533

świat widziany oczami innych...
Mati mój mały książę
Martulka ktoś kogo nie da się nie lubić
imienniczka z grupy równie ciekawy jak osobowość autorki
Karola i świat w jej oczach
Bibka kochany szajbus
Arwena anioł o niebieskich oczach
Esthera warto poznać część tej duszy...
Meloszka koleżaneczka ze szkółki i dzielnicy...
Marcinek czyli blogasek braciszka
Córka chaosu... i życie młodocianej metalówy...
Sielay i on sam...
Lineczka i cudowny świat poezji...




szablon: Ylka
dla: Linkup

Inny swiat...
Miesiac w UK za mna i powiem szczerze ze to zupelnie inny swiat. Juz chociazby sam fakt, ze zostalam zaproszona do Paryza mowi sam za siebie...
madegravity 2007-07-29 11:29:13
skomentuj (1)


Ju kej...
W UK jestem. Odliczam do powrotu do mojego Misia kochanego. KOCHAM :*
madegravity 2007-07-01 10:42:58
skomentuj (1)
just close... my eyes...
zawsze śmiałam się z ludzi, którzy woleli przemilczeć pewne sprawy. kolejny raz życie nieco mnie koryguje. oczy mnie bolą, głowa, z nosa schodzi mi od kataru skóra. jestem podrażniona fizycznie a ostatnio cierpi też moja dusza. nie dość że w radiu ciągle pieje ta furtado, to jeszcze nie chce mi się gadać o pewnych, oczywistych dla mnie rzeczach. po raz pierwszy wolę przemilczeć. przyznać rację, dla świętego spokoju, albo najzwyczajniej urwać temat. a wszystko nie po to, żeby zbyć osobę, ale zbyć temat. ostatnio też odkryłam inną stronę mojego debilizmu. dowiedziałam się, że to właśnie ja tworzę jakieś niestworzone teorie, które potem są przedmiotem dyskusji. co ja sobie w ogóle wyobrażam? że jak powiem to będzie zrozumiane? a może jestem nadwrażliwa? że jak raz powiem "może faktycznie masz rację, bo nie znalazłam tego w kodeksie" to utnę temat? a właśnie, że nie. każda najmniejsza pomyłka będzie wyciągnięta, omówiona i przerwałkowana po stokroć. Mimo, że sama sobie jeszcze nie udowodniłam iż faktycznie w kodeksie tego nie ma, a pronounciation zasady znam i jakoś mnie nikt nie przekona. buta? być może, ale poparta podpisami profesorów wykładowców Cambridge. i co jeszcze w tym temacie powiedzieć? lepiej już nic. zamilknąć w takiej sytuacji, bo jeszcze stanie się to znowu sławetną "TEORIĄ ANNY S." której cechą charakterystyczną, zresztą jak każdej innej jest brak poparcia w otaczającym nas świecie. tak jakby każde wypowiadane zdanie było wewnętrzniekondtradyktoryjne, bo przecież nie syntetyczne. gdzie tu odwołanie się do otaczającej nas rzeczywistości. oto nowy odcien mojego debilizmu, którego jeszcze nie znałam. a najgorsze, że wcale nie chcę go poznawać. i albo ktoś to robi specjalnie, albo tak po prostu samo się dzieje. a może wszystko na raz. a może jestem zmęczona. a może powiedzieć, że... ... ... że mi zwyczajnie przykro i nie umiem pokazać tego, że jestem słaba? i że pare łez popłynęło w ciszy po policzku? bo jak się słyszy, że twoje teorie to bzdury od osoby bliskiej to... ah... szkoda więcej słów.
madegravity 2007-06-01 23:28:31
skomentuj (1)
to nieszkończoność nabiera ostrości...
Nigdy już nie popełnię tego błędu. Przynajmniej nie tym razem. Niby tylu ich było. Bo tak jakby pomyśleć ciągle się ktoś kręci i niby powinnam pojąć, zrozumieć, wyrobić sobie system. A tak nie jest. Odkrywam się na nowo. Widzę siebie, jakby z boku. Bo to nie ja, bo ja nigdy nie myślałam aż tyle i aż tak. Owszem jak sobie radzić po odejściu to już opanowałam. Do perfekcji prawie. A dzisiaj nie chciało mi się odchodzić. To dla mnie coś nowego. "Mocniej czuję każdy strach. Ile jeszcze we mnie sił?" Może to wiosna i to piekielne słońce. I ta szatańska energia, ale czuje się silna, ale jednocześnie jakaś nie do końca ogarnięta. Jak nigdy dotąd. Jakbym stąd zaczynała życie. I zaczynam raczkować. Zabawne jakie to przyjemne uczucie czuć się takim nieporadnym, takim czystym, niewinnym... jak księżniczka...
madegravity 2007-04-13 20:04:03
skomentuj (1)
idiotka
Czuję się jak kompletna kretynka. Zabawne bo gdy powoli zaczęłam zapominać jak głęboko tkwi mój kretynizm znowu zapaliła się czerwona lampka - IDIOTKA! I ten głos wewnątrz mojej głowy mówiący: "Co ty sobie wyobrażałaś? Nie wiesz, że kretynkom to nigdy nie wychodzi?" Powoli dążyłam do celu, który sobie wymyśliłam, a kiedy już wydawał mi się on osiągalny dostałam kubeł zimnej wody. I to już nie chodzi tu o to, że tracę każdego, po kolei, ale o to jak się czuję. Nie rozumiem idei zawracania mi dupy, że potem najzwyczajniej przestać się odzywać. A ja to co jestem? Poczta głosowa? Zadzwonie - pogadam, a jak mi się odechce to pzestanę bo ona nic nie czuje. A ja najwyraźniej czuję, tylko, że to uczucie dzisiejsze mówi mi, że debilką jestem. Jedyne pocieszenie to w kółko powtarzane słowa koleżanek że: "to nie był człowiek dla ciebie", "on nie jest tego wart", "nawet nie należy do twojego świata". A ja myślałam, że należy i że warto widać myliłam się jak zwykle. Kiedy w końcu się tego nauczę, może to przestanie boleć. Póki co boli, ale ja rozumiem i nie winię nikogo prócz siebie...
madegravity 2007-03-19 15:50:09
skomentuj (1)
Never and ever...
NIGDY - tak często używałam tego słowa... nadużywałam... Myślałam i człam, że nigdy, że nie ma szans. A teraz? Łapię się na tym, że to moje "nigdy" właśnie sie dzieje. To co miało nigdy się nie wydarzyć stało się już tysiąc razy przez ten krótki czas. A może i więcej. I co mi z tego? Nie ma rzeczy które nigdy się nie wydarzą. Bo co stoi na przeszkodzie, żebym spotkała Brada Pitta? Dlaczego to ma się nigdy nie wydarzyć? Czemu od razu skazywać coś na niepowodzenie? Skoro "on" mógł mi to udowodnić to czemu ja sama nie mogę sobie "zaufać"? Powiedzieć, że mocno wierzę i tak się stanie. Chciałoby się napisać, że już nigdy nie powiem nigdy. Ale nie zrobię tego. Chcę przestać mówić "nigdy" i chyba powoli wyrzucam to słowo z własnego słownika pojęc codziennego użytku.

Co za tym idzie uświadomiłam sobie kruchość własnych planów. Postanowiłam zawsze starać się zostawić sobie jakiś plan B, furtkę zapasową, tylne wyjście. Nie zakładać, że miłość nigdy się nie skończy, że na pewno skończę studia. Do życia należy podchodzić z dystansem i zdać sobie sprawę, że nic nie dzieje się nigdy...
madegravity 2007-03-10 21:32:32
skomentuj (1)
have you ever seen the rain?
coś mnie tak wzięło po północy i postanowiłam napisać notkę.

nie wiem czy powinnam ale jakoś nie mogę się powstrzymać. w radiu leci właśnie have you ever seen the rain. chaos. chaos. chaos. ale zdarza mi się za nim tęsknić. za M. nie chcę się do tego przyznać bo coś nie pozwala mi się do tego przyznać. duma. pycha. strach.

ale są takie dni kiedy po prostu potrzebuję. tęsknię za kontaktem. nie wiem czy można nazwać to tęskotą za kimkolwiek w ogóle. nie wiem. może. a może nie. teraz w radiu Myslovitz.

art nouveau. the modern art. cokolwiek. coś zupełnie nowego. bez sensu. bez utartych regułek i schematów które tak kocham.

notka nawet graficznie modernische arte przypomina. a w radiu miami cops. don't blame me for the badge I wear. nie będę. obiecuję. gun. i syreny policyjne. a ja najzwyczajniej tęsknię. tak po ludzku. po prostu. i nie wiem nawet czemu. i za czym. i czy tak można.
madegravity 2007-02-17 00:25:08
skomentuj (0)